Nr 9 (2017)

Schulzoidów ciąg dalszy? Tak, ale nie tylko. Równie ważny jest w tym zeszycie temat obecności Schulza w świecie. Mottem mogłoby się stać ponaglające, nieco poirytowane „niechże” z listu Racheli Auerbach do pisarza („a skoro Pan nie pisze po żydowsku i nie należy do środowiska, z którego Pan wyrósł, to n i e c h ż e Pan przynajmniej należy do… świata”). Sama Rachela pisała w trzech językach: jidisz, hebrajskim i polskim. Schulz – mając do wyboru także język niemiecki – decyduje się na polski. I tym sposobem startuje z pozycji języka „słabego”. Wysiłek walki o siebie i swoją pozycję w świecie musi rozpoczynać od przebicia się do języków „silnych”. Tę strategię dobrze znają wszyscy pisarze, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w strefie kilku języków o światowym zasięgu. To one (najpierw angielski, po nim także niemiecki, francuski, hiszpański, czasem też portugalski – a jeszcze niedawno dla niemałej części świata rosyjski) były trampoliną do innych języków indoeuropejskich.

Opublikowane: 2017-03-01

[odczytania]